Polska - Rumunia 34:38 (15:21)
Aby myśleć o awansie Biało-Czerwone musiały wygrać pięcioma bramkami. Od początku meczu widać jednak było, że będzie to arcytrudne. Rumunki szybko objęły prowadzenie, po niespełna 19 minutach gry prowadziły 8:1 i praktycznie przez resztę meczu utrzymywały bezpieczną przewagę.
Świetnie w pierwszych minutach spisała się w bramce gości Diana Ciura, która m.in. obroniła dwa rzuty karne i sytuację sam na sam.
Gospodynie miały w pewnym momencie pierwszej połowy szansę na znaczne odrobienie strat, bo aż trzy przeciwniczki były na ławce kar. Niestety ten okres gry w przewadze zakończył się wynikiem… 1:1. Polska była w drugiej połowie zmniejszała różnicę do czterech goli (m.in 2428, 26:30, 30:34) jednak tej magicznej granicy długo nie potrafiła przekroczyć. Dopiero na 2 minuty przed końce to się udało (33:36).
MVP meczu została bramkarką Rumunii Diana Ciuca, która zwłaszcza na początku meczu wybroniła wiele akcji pozwalając swojej reprezentacji objąć wysokie prowadzenia.
Bramkę nr 500 dla reprezentacji Polski w tym radomskim meczu zdobyła kapitan zespołu, Monika Kobylińska. Z tej okazji otrzymała specjalną koszulkę.
Jeśli nie gra reprezentantek Polski, to na pochwałę zasługuje oprawa meczu. Organizatorzy (ZPRP i MOSiR) i sponsorzy postarali się lepiej niż polskie szczypiornistki. Kartoniada w barwach narodowych, energetyczni spiker i DJ, meksykańska fala i konkursy dla kibiców uratowały ten smutny wynikowo wieczór.
Wkrótce więcej.