Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu poinformowała na wtorkowej konferencji prasowej, że podejrzany usłyszał zarzut spowodowania wypadku kolejowego, w którego wyniku pokrzywdzony Dominik Ch. doznał ciężkich obrażeń ciała skutkujących poważnym kalectwem.
- Prokurator zarzucił podejrzanemu także narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia pasażerów podróżujących tego dnia pociągiem - powiedziała prok. Góźdź.
Chodzi o kobietę i jej kilkumiesięczne dziecko. Dominik pomagał wynieść na peron wózek z niemowlęciem. Gdy chciał wsiąść do pociągu, drzwi się zamknęły, a nastolatek wpadł między wagon a peron.
Kierownik zasłabł
Czynności prokuratorskie z udziałem podejrzanego zostały jednak przerwane ze względu na to, że mężczyzna poczuł się źle i został zabrany karetką na badania do szpitala.
- Kierownik pociągu Kolei Mazowieckich usłyszał zarzut spowodowania wypadku w ruchu lądowym, ale nie był w stanie się odnieść do sprawy. Został przetransportowany karetką pogotowia na SOR - poinformował reporter TVP3 Warszawa Dawid Puton. W związku z sytuacją czynności będą musiały być uzupełnione.
Przebieg tragedii
Do wypadku doszło w lutym na przystanku kolejowym w Woli Bierwieckiej niedaleko Radomia. 17-letni Dominik wyszedł na peron z pociągu Kolei Mazowieckich, by pomóc przy wyniesieniu wózka z dzieckiem. Gdy chciał z powrotem wsiąść do wagonu, pociąg ruszył. Drzwi przycięły nastolatkowi rękę, chłopak wpadł między krawędź peronu a pudło pociągu. Stracił obie nogi i część dłoni.
Poszkodowany przebywał w śpiączce farmakologicznej Przez prawie miesiąc po wypadku pozostawał w śpiączce farmakologicznej, a lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów w Warszawie walczyli o jego życie. Pod koniec kwietnia wrócił do domu. Czeka go długa rehabilitacja.