Wtorek 9 czerwca
Felicjana, Pelagii, Sławoja

Wypadek kolejowy w Woli Bierwieckiej. Kierownik pociągu usłyszał zarzuty i... zasłabł. Trafił do szpitala

Cir, PAP 2026-06-09 13:36:00

W lutym w Woli Bierwieckiej koło Radomia pociąg potrącił radomskiego licealistę. 17-letni Dominik Holuj odniósł ciężkie obrażenia ciała - stracił nogi i palce o ręki. Kierownik pociągu Kolei Mazowieckich usłyszał prokuratorskie zarzuty. Jak podaje TVP kierownik pociągu podczas odsłuchiwania zarzutów zasłabł i został przewieziony do szpitala. 

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu poinformowała na wtorkowej konferencji prasowej, że podejrzany usłyszał zarzut spowodowania wypadku kolejowego, w którego wyniku pokrzywdzony Dominik Ch. doznał ciężkich obrażeń ciała skutkujących poważnym kalectwem.

- Prokurator zarzucił podejrzanemu także narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia pasażerów podróżujących tego dnia pociągiem - powiedziała prok. Góźdź.

Chodzi o kobietę i jej kilkumiesięczne dziecko. Dominik pomagał wynieść na peron wózek z niemowlęciem. Gdy chciał wsiąść do pociągu, drzwi się zamknęły, a nastolatek wpadł między wagon a peron.

Kierownik zasłabł

Czynności prokuratorskie z udziałem podejrzanego zostały jednak  przerwane ze względu na to, że mężczyzna poczuł się źle i został zabrany karetką na badania do szpitala.

- Kierownik pociągu Kolei Mazowieckich usłyszał zarzut spowodowania wypadku w ruchu lądowym, ale nie był w stanie się odnieść do sprawy. Został przetransportowany karetką pogotowia na SOR - poinformował reporter TVP3 Warszawa Dawid Puton. W związku z sytuacją czynności będą musiały być uzupełnione.

Przebieg tragedii

Do wypadku doszło w lutym na przystanku kolejowym w Woli Bierwieckiej niedaleko Radomia. 17-letni Dominik wyszedł na peron z pociągu Kolei Mazowieckich, by pomóc przy wyniesieniu wózka z dzieckiem. Gdy chciał z powrotem wsiąść do wagonu, pociąg ruszył. Drzwi przycięły nastolatkowi rękę, chłopak wpadł między krawędź peronu a pudło pociągu. Stracił obie nogi i część dłoni.

Poszkodowany przebywał w śpiączce farmakologicznej Przez prawie miesiąc po wypadku pozostawał w śpiączce farmakologicznej, a lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego przy ul. Szaserów w Warszawie walczyli o jego życie. Pod koniec kwietnia wrócił do domu. Czeka go długa rehabilitacja.

 

 

Komentarze naszych czytelników

  • Roman

    2026-06-09 16:15:35

    To podwójna tragedia i dla chłopca i dla kierownika pociągu. Przewoźnik czyli Koleje Mazowieckie są ubezpieczone i należało by wypłacić odszkodowanie z ubezpieczenia dla chłopca, pełni zdrowia już nic nie wróci, ale pomoże w rehabilitacji. Renta też powinna być wypłacana z ubezpieczenia.

Dodaj komentarz

Nie przegap