Radom-24.pl :: Portal Radomia i regionu

Wieś coraz bardziej się bogaci. Kiedy dogoni miasta?

To ciekawe / 2017-06-18 14:00:00

Rok 2016 był rokiem wzrostu dochodów rozporządzalnych w polskich gospodarstwach domowych. Odnotowano go nie tylko w rodzinach będących beneficjentami programu 500 plus, ale dzięki "ciągowi korzystnych zjawisk gospodarczych” - wskazują eksperci.

• Według czerwcowych danych GUS przeciętny miesięczny dochód tzw. rozporządzalny na osobę w zaokrągleniu do złotówki wyniósł w 2016 r. 1 tys. 475 zł i był wyższy o 7 proc. w porównaniu z 2015. Zarazem na konsumpcję wydajemy o 4,5 proc. więcej niż rok wcześniej.

• Statystycznie rodziny wielodzietne nadal są w relatywnie gorszej sytuacji materialnej niż małżeństwa bez dzieci lub z jednym, dwójką dzieci na utrzymaniu.

• Zmniejsza się różnica w sytuacji materialnej mieszkańców miast i wsi, choć trudno powiedzieć, w jakim stopniu wynika to z przeprowadzania się osób zamożnych poza granice miast, a na ile jest to efekt generalnej poprawy w tych obszarach.

Program 500 plus łagodzi dysproporcji, ale ich nie likwiduje

GUS poinformował też, że przeciętne miesięczne wydatki w gospodarstwach domowych na osobę w 2016 r. osiągnęły wartość 1 tys. 132 zł i były realnie wyższe o 4,3 proc. od wydatków z roku 2015. Stanowiły one 76,7 proc. dochodów (w 2015 r. - 78,7 proc.). Na towary i usługi konsumpcyjne wydawaliśmy średnio 1 tys. 83 zł, co oznacza wzrost o 4,5 proc. w stosunku do 2015 r. (w 2015 r. wzrost realny wydatków i wydatków konsumpcyjnych wyniósł ok. 2 proc.). Uruchomione od 1 kwietnia 2016 r. świadczenie Rodzina 500+ stanowiło przeciętnie w gospodarstwach domowych otrzymujących to świadczenie 16,8 proc. dochodów rozporządzalnych na osobę - wyliczył Urząd.

- Rok 2016 był kolejnym rokiem wzrostu dochodów rozporządzalnych w polskich gospodarstwach domowych. Co ważne wzrost ten został odnotowany nie tylko w rodzinach będących beneficjentami programu 500 plus. Jest to w dużej mierze efekt zauważalnego wzrostu płac. Ale oczywiście dochód rozporządzalny najbardziej wzrósł w tych rodzinach, które są wielodzietne - powiedział ekspert z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego Bartłomiej Biga. Mimo to, jak dodał, statystycznie rodziny wielodzietne nadal są w relatywnie gorszej sytuacji materialnej niż małżeństwa bez dzieci lub z jednym, dwójką dzieci na utrzymaniu.

- Zatem 500 plus istotnie łagodzi, ale nie likwiduje całkowicie tych dysproporcji - ocenił ekonomista.

Tworzy się przestrzeń do oszczędzania, choć nierówności nadal są duże

Zdaniem Bohdana Wyżnikiewicza z Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych, dzięki programowi 500 plus ludzie poczuli się silniejsi finansowo.

- Firmy od drobnych pożyczek zaczęły mieć kłopoty po uruchomieniu programu 500 plus. To znaczy, że ludzie poczuli się dobrze finansowo. Zwiększali wydatki konsumpcyjne, nie korzystając z form finansowania, jakim są pożyczki krótkoterminowe niewielkiej wysokości - ocenia.

Według eksperta, znaczenie miał też czynnik psychologiczny.

- Odbieraliśmy dużo optymistycznych sygnałów. Stopa bezrobocia zaczęła się wyraźnie zmniejszać. (...) Zwiększył się popyt, produkcja. Było więcej ludzi zatrudnionych, więcej zarobili. To ciąg korzystnych zjawisk gospodarczych - wyliczył Wyżnikiewicz.

Jego zdaniem, większą skłonność do robienia zakupów mogła też spowodować deflacja.

- Powoli zaczynały się ruchy w górę np. paliw. Ludzie zdali sobie sprawę, że pora robić zakupy, bo w przyszłości może być drożej - wskazał Wyżnikiewicz.

Ekspert z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego zwrócił też uwagę, że w Polsce systematycznie spada udział wydatków w dochodzie rozporządzalnym, co świadczy o poprawie sytuacji gospodarstw domowych.

- 10 lat temu było to 90 proc., dziś jest to 76,7 proc. Świadczy to o poprawiającej się sytuacji polskich gospodarstw domowych. Tworzy się bowiem przestrzeń do oszczędzania. Mówiąc potocznie zmniejsza się skala zjawiska, które nazywamy życiem od pierwszego do pierwszego. Trzeba na to nałożyć dane o nierównościach dochodowych. A te mierzone współczynnikiem Giniego, według Banku Światowego, w Polsce maleją. Chociaż są wyraźnie wyższe niż u naszych południowych czy zachodnich sąsiadów" - podkreślił.

Według Bigi utrzymanie się obecnego trendu wzrostowego dochodu rozporządzalnego w dłuższym okresie przyczyni się do wzrostu wskaźnika bogactwa naszych gospodarstw domowych.

- Obecnie z wynikiem 12 tys. 902 dol. jesteśmy w tym zestawieniu między Meksykiem a Estonią. A np. Hiszpania ma ten wskaźnik ponad dwukrotnie wyższy, Francja ponad czterokrotnie, a Szwajcaria - blisko dziesięciokrotnie wyższy. Natomiast w tym ujęciu wypadamy lepiej od Litwinów czy Słowaków - wskazał. I dodał: - Mamy kogo gonić, ale nad kilkoma krajami mamy wyraźną przewagę.

Wciąż są znaczne dysproporcje w poziomie dochodu rozporządzalnego między regionami

W Polsce nadal rośnie konsumpcja, co - jak zauważył Biga - pogłębia obawy, że może się okazać, iż nasz wzrost jest oparty w zbyt dużym stopniu na konsumpcji.

- Trudno oczekiwać, aby ten czynnik był wystarczający dla podtrzymania wzrostu w dłuższym okresie. Na szczęście wydatki polskich gospodarstw rosną wolniej niż ich dochód rozporządzalny, a to pozwala tworzyć pewną strefę bezpieczeństwa na wypadek pogorszenia się koniunktury gospodarczej - wyjaśnił.

Biga przypomniał też, że wciąż istnieją znaczne dysproporcje w poziomie dochodu rozporządzalnego między regionami w Polsce.

- Z jednej strony mamy mazowieckie, gdzie jest 120,8 średniej krajowej, a Podkarpacie ma jedynie 76,9 proc. Z roku na rok zmniejsza się jednak różnica w sytuacji materialnej mieszkańców miast i wsi - zaznaczył. Według niego, trudno jednak powiedzieć, w jakim stopniu statystycznie szybsze bogacenie się wsi wynika z przeprowadzania się osób zamożnych poza granice miast, a na ile jest to efekt generalnej poprawy w tych obszarach.

Biga zwrócił też uwagę na stabilny w ostatnich 10 latach udział głównych kategorii w strukturze przeciętnych miesięcznych wydatków. Trzy kategorie: żywność i napoje bezalkoholowe, użytkowanie mieszkania i nośniki energii oraz transport nadal stanowią nieco ponad połowę przeciętnych wydatków naszych gospodarstw domowych" - powiedział ekspert. Wyjaśnił, że świadczy to o tym, że podstawowe wydatki "nie konsumują nam większej części naszego budżetu".

- W 2017 r. na pewno nie będzie tak silnego impulsu jak 500 plus, bo ten czynnik zadziałał już w poprzednim roku. Natomiast wciąż rosną płace. Należy się zatem spodziewać dalszego wzrostu, choć prawdopodobnie już nieco mniejszego niż w 2016 roku - ocenił Biga.

Zgodził się z tym Bohdan Wyżnikiewicz. - W bieżącym roku będzie wyższy poziom dochodów, ale nie będzie tak silnego przyrostu z tego powodu, że baza się zmieniła, jest ona już wyższa. Poza tym wyniki pierwszego kwartału pokazują, że w dalszym ciągu rośnie spożycie gospodarstw domowych. A to jest dobra wiadomość.

Najszybsze informacje z Radomia wprost na Twojego Facebooka:
KLIKNIJ I POLUB NAS TERAZ >>

autor: dm, portalsamorzadowy.pl

Wasze komentarze (3)

T.T.
2017-06-18 23:36:00

Wieś dawno przegoniła miasto. Dla przykładu. Przed wojną chłop pracował u dziedzica. Robotnik w prywatnych zakładach. Po wojnie po przeprowadzonej reformie rolnej chłopu dali ziemię. Robotnik natomiast pracował w znacjonalizowanych przez państwo zakładach. Po transformacji ustrojowej w 89 roku chłop nadal jest na swoim. Natomiast robotnikowi zlikwidowali zakłady i został z ręką w nocniku. Jestem kupcem od 36 lat. Zajmuję się odzieżą męską i konfekcją dla kobiet.Płaciłem i płacę wszystkie powinności. Chłop mimo że posiada gospodarstwo płaci 10 razy mniej odemnie. Przy tym handluje niby swoimi produktami ale też wszystkimi cytrusami i pochodnymi pochodzenia zagranicznego. O dziwo,jak w żadnym państwie i płaci tylko KRUS.Przeważający moi klienci i klientki to ludzie ze wsi. Z miasta ludzie mają mniej kasy więc jest ich znacznie mniej. Pamiętam wsie z przed 30 lat. To był obraz nędzy. Obecnie wieś jest zmieniona o "180 stopni". Więcej za granicę za chlebem wyjedża ludzi z miast. Działki dla picu kupują ludzie ze wsi by wyrwać pieniądze w UE. Owszem z miasta też. Z jednym ale. Ci ludzie pochodzą ze wsi i kupują tam skąd pochodzą. Widać to w niedzielne popołudnia jak samochody ciągną do miast. To są ci "rodowici" mieszkańcy miast.

srodkowopomorzanin Radomia do Aaa
2017-06-18 17:53:00

Twoja wypowiedź to taka typowa polska zawiść i polskie piekiełko. Jak cie to tak razi to sie przenieś na wieś i rob to samo. Coraz więcej mieszczan z dziada pradziada przenosi sie na wieś,bo tam mniej (mentalnych wsiokow) niż w blokowiskach. Zachowujesz sie jak taksiarze,którzy protestują przeciwko Uberowi,zamiast dążyć do tego by mieć takie "przywileje" jak kierowcy Ubera to chca żeby kirowcy konkurencji mieli takie utrudnienia w prowadzeniu D.G jak taksówkarze. Polskie piekiełko. No chyba,że jesteś klientem mopsów i innych i zależy ci żeby wszyscy bulili jak największe podatki a ty będziesz zerował na garnuszku państwa.

Aaa
2017-06-18 15:47:00

Komentarz zablokowany.

Dodaj komentarz:

3 + 3 * 3 =

copyright © 2011 www.radom24.pl

obsługa techniczna: www.zaginionestudio.pl

Linki sponsorowane

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.

Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Akceptuję, nie pokazuj więcej